Strona Główna Forum Księga Gości Reporterzy Stanley Milgram Das Experiment



Więzienie



Aby więzienie nie odbiegało niczym od prawdziwego, zatrudniliśmy do pomocy wielu doświadczonych konsultantów. Skorzystaliśmy również z cennych rad byłego więźnia, który spędził za kratkami 17 lat. Uświadomił nam co to naprawdę znaczy być więźniem i czego możemy się spodziewać po naszym eksperymencie.

Więzienie zostało umieszczone w podziemiach Wydziału Psychologii Uniwersytetu w Stanford. Wszystkie okna i drzwi korytarza, zwanego "the Yard", zostały obite drewnem tak, aby więźniowie nie mieli żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Był jedynym miejscem, prócz cel, w którym więźniowie mogli chodzić, jeść lub ćwiczyć, nie licząc toalety znajdującej w dalszej części gmachu, do której chodzili z zawiązanymi oczami.

Drzwi pomieszczeń służących za cele zastąpiliśmy specjalnie wykonanymi kratami z metalowymi prętami. Na końcu korytarza umieściliśmy kamerę by móc obserwować uczestników. Naprzeciwko cel znajdowała się mała ubikacja zwana później "the Hole" (dziura), która służyła również jako coś w rodzaju izolatki dla źle sprawujących się więźniów. Była nieoświetlona i wąska: 60 cm szerokości i tyle samo głębokości. System wewnętrzny umożliwiał nam podsłuchiwanie rozmów w celach oraz zwracanie się bezpośrednio i jednocześnie do wszystkich więźniów. Nie było tam żadnych okien ani zegarów, tak więc więźniowie byli skazani na własną, często mylną ocenę upływu czasu.


Początki



Tak przygotowane miejsce było gotowe by przyjąć swoich pierwszych więźniów, którzy w tym czasie znajdowali się w areszcie Palo Alto.

Nasi nowi strażnicy dokładnie przeszukali i rozebrali do naga więźniów, po czym użyli sprayu, aby zabić wszelkie możliwe zarazki i wszy, jak to czyni się z prawdziwymi skazańcami. Procedura ta miała nie tylko zapobiec rozprzestrzenianiu się zarazków po naszym więzieniu, ale również upokorzenie więźniów.

Później więźniowie zostali ubrani w jednakowe uniformy, które przypominały sukienki do kolan. Nowe doznanie było dla nich wyjątkowo nieprzyjemne, ponieważ przez cały pobyt w więzieniu nie mogli nosić spodni ani nawet bielizny. Z przodu i z tyłu uniformu widniał trzy - lub czterocyfrowy numer identyfikacyjny więźnia. Na prawej kostce nosili ciężkie łańcuchy, na stopach gumowe klapki a na włosach nakrycie wykonane z damskich rajstop.

Niektóre z powyższych procedur nie dotyczą prawdziwych więźniów, jednak my chcieliśmy w ten sposób jak najszybciej wywołać uczucie poniżenia i zniewieścienia. Zaobserwowaliśmy, iż po założeniu uniformów, studenci zaczęli chodzić i siedzieć bardziej jak kobiety niż mężczyźni. Łańcuch na kostce również nie jest czymś normalnie spotykanym w więzieniach. Użyliśmy ich po to aby nawet podczas snu uczestnicy pamiętali gdzie się znajdują. Kiedy więzień przekręca się podczas snu, łańcuch uderza go w stopy, budząc go i przypominając, że nie może uciec z więzienia nawet we śnie.

Wprowadzenie numeru identyfikacyjnego (ID) sprawiło, że więźniowie zaczęli tracić swą indywidualność, czuć się bezosobowo. Zabroniliśmy posługiwania się prawdziwymi nazwiskami, wolno im było reagować jedynie na nadane numery. Pończocha na głowie pełniła podobną funkcję i zastępowała zgolenie włosów. Wielu ludzi ukazuje swą indywidualność poprzez fryzurę, długość włosów itp., tutaj stracili tę możliwość.

Strażnicy nie zostali w żaden sposób przeszkoleni do pełnienia swojej funkcji. Jedyne co było im zabronione to stosowanie przemocy. Byli wolni, bez żadnych innych ograniczeń, mogli robić wszystko to co uważali za słuszne i niezbędne do zachowania porządku. Zostali uświadomieni jak poważna i niebezpieczna jest ich praca, co z resztą dotyczy również prawdziwych, zawodowych strażników.

Wszyscy strażnicy zostali ubrani w identyczne uniformy koloru khaki, nosili gwizdki na szyi, oraz prawdziwe policyjne pałki. Dostali również specjalne okulary słoneczne jak w filmie "Nieugięty Luke". Więźniowie nie byli więc w stanie dojrzeć ich oczu ani dostrzec żadnych emocji. Nasze badanie polegało nie tylko na obserwowaniu skazanych, lecz także strażników, którzy również znaleźli się w nowej, dającej im władzę, sytuacji.

Na początku w eksperymencie brało udział dziewięciu więźniów i dziewięciu strażników. Trzech strażników pracowało na każdej z trzech ośmiogodzinnych zmian, podczas gdy trzech więźniów zajmowało jedną celę przez całą dobę. Reszta ochotników z wybranej 24-rki czekała na ewentualny telefon. Cele były tak małe, że ledwie mieściły trzy prycze, które służyły im zarówno do spania jak i siedzenia.


Część trzecia: Dzień pierwszy i drugi